Tunezja jesienią
Opisywana wycieczka obyła się w roku 2005 (uzupełnienie nt. pogody z 2006).
Plany

Białe Hotele Sousse Wyjazdu do Tunezji nie planowaliśmy, planowaliśmy wypoczynek w "ciepłych krajach" w odpowiadającym nam terminie.
Kiedy pracujesz i wybierasz termin urlopu z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, nie wiesz jeszcze jak się będą kształtowały daty wylotów na zorganizowane wakacje.
Potem okazuje się, że w październiku, w tym konkretnym terminie, lata tylko jeden przewoźnik, a jeśli nie skorzystasz z pośrednictwa biura podróży nie uda Ci się zogranizować wylotu i przylotu do różnych miast.
Takie właśnie warunki miały spełnić nasze wakacje. I spełniły dzięki współpracy krakowskiego biura podróży
CLM holidays i operatora
EXIM TOURS. To prawie jak reklama, ale w sumie z pracy obu tych firm jesteśmy zadowoleni.
Wrażenia

Port El Kantaoui Pierwsze wrażenia są piorunujące: Widok z lądującego samolotu: na piasek, na błękitne morze i oślepiająco białe miasta. Lądowanie na niesamowicie płaskim, rozległym terenie (Monastyr). Słońce odbijajace się od płyty lotniska grzejące jak w Polsce latem, marmurowa hala przylotów i pierwsze zetknięcie z dziwną gospodarką tego kraju: wypełniamy kartę pobytu!
Ważne: Ubierz się tak, żebyś w Polsce nie zmarzł/a, a w Tunezji mógł/mogła rozebrać się do rosołu, inaczej przeżyjesz ciężkie chwile zanim dojedziesz do hotelu.
Autokary są klimatyzowane, ale najpierw czeka się na współpasażerów. Ludzie w polarach męczyli się straszliwie.
Okulary słoneczne są konieczne, białe budynki w słońcu, są widokiem pięknym, ale bolesnym dla nieprzyzwyczajonych oczu.
Hotel

Hall główny hotelu Marabout 
Ciągnik sprzątajacy plaże My mieszkaliśmy w Hotelu Marabout w Sousse. Hotel sam w sobie może pozostawiać nieco do życzenia... Zwłaszcza "meble" zintegrowane ze ścianami. Szafki nocne wykonane z kafelków (fliz, płytek ceramicznych), a stolik z kamienia były lekkim szokiem, ale przynajmniej gwarantowały czystość i miły chłodek nawet bez klimatyzacji.
Czystość nie jest raczej mocną stroną wakacji w Tunezji, dlatego warto zorientować się jak ludzie wspominają pobyt w różnych hotelach i plażowanie na różnych piaskach.
Marabout jest w porządku, bo sprzątany codziennie, robaczków nie ma, gryzonie są wyjadane, zapewne, przez wszędobylskie koty, a plaża sprzątana kilka razy dziennie przez uroczy ciągnik z przyczepą ;)
Jeśli jedziesz na tydzień jeden ręcznik jest absolutnym minimum jakie musisz zabrać. Ręczników hotelowych nie wolno wynosić na plażę, a w wysokiej temperaturze leżąc na leżaku z materacem "zanieświeżysz" ręcznik bardzo szybko. Leżenia na samym materacu leżakowym nie polecam, bo niestety nie pierze się ich tak często jak potrzeba.

Plażowi handlarze,
czyli kup owoce,
makatkę, albo palmę... Uwaga: Jeśli dostaniesz beznadziejny pokój, my, na początku, dostalismy taki z widokiem na jakieś przeraźliwie głośne i śmierdzące chlorem urządzenia,
idź do recepcji i zażycz sobie zmiany. Pokoje dla danego biura maja określone standardy i na pewno nie dostaniesz nic powyżej tego za co zapłacił organizator, ale spokojnie możesz dostać miły pokój z widokiem na morze.
I pamiętaj, że Tunezja to kraj w którym datki są czymś normalnym, więc
jeśli zostawisz drobne na szafce nocnej, pani sprzątająca bez wątpienia uzna, że to dla niej. Podobno warto zostawiać, bo ktoś kiedyś dostał kwiaty, my za to zawsze mielismy nadmiar mydełek i temu podobnych.
No i jeszcze kwestia spokoju ducha.
Jeśli zabierasz więcej pieniędzy, albo jakiś wartościowy sprzęt (my mieliśmy laptopa, aparat foto i dwie komórki) warto chyba zainwestować drobne w wynajęcie sejfu, a tym samym spokojny wypocznek. No i nie zapomnij pod koniec urlopu upomnieć się o zwrot depozytu (u nas 20 dinarów), bo obsługa z własnej woli nie rozstanie się z takim dodatkiem do pensji ;) Jedzenie

Restauracja w Port El Kantaoui Wyżywienie w naszym hotelu było naszym zdaniem bardzo dobre. Duży wybór potraw, zawsze coś smaczengo, codziennie jakiś lokalny specjał i świetne tunezyjskie wina powinny

Piwo Celtia zaspokoić każdego przeciętnego urlopowicza, aczkolwiek nasi rodacy często narzekali, że nie dostają takich wędlin jak w Polsce i że codziennie na śniadanie są jajka (chociaż poza jajkami była cała masa innych rzeczy do wyboru), więc może jednak dla większości Polaków to nie wystarczy ;)
Ale pomimo to
warto wybrać się do jakiejś małej restauracyjki (dobrą znaleźliśmy w Port El Kantaoui [wym: port elkantau], schowaną w uliczce odbiegającej od głównego placu nad mariną)
i spróbować lokalnych specjałów, czyli cous cous, albo ryby. Zwłaszcza, że Tunezja jest krajem muzułmańskim i
w sklepach nie kupisz win, piwa, niektórych mięs, a większość lokali jest nastawiona na turystów i serwuje wyłącznie hamburgery, pizze i lokalne (jak dla nas nieszczególne) piwo Celtia.
No i oczywiście
uwaga na wodę, zęby można myć, ale pić tylko napoje butelkowane, puszkowane, albo z przegotowanej wody, ze względu na obecność mikroorganizmów, na ktore Polacy nie są odporni. Z ich powodu nie skusiliśmy się ani razu na lody. Zabraliśmy polecany przez biuro podróży środek przeciw rewelacjom trawiennym
(Loperamid), ale na szczęście nie przydał się nam.
Spędzanie czasu

Sousse - widok z fortecy 
w Rejs... Hotel Marabout oferuje zestaw basenów, kortów i boisk, a na plaży można kupić lot na spadochronie albo pływanie na różnego rodzaju sprzętach (trudno określić inaczej dmuchane węże z ośmioma pasażerami ciągnięte przez motorówkę), więc jeśli jesteś człowiekiem lubiącym aktywny wypoczynek możesz liczyć na miłe chwile.
Dla bardziej spokojnych zostaje zawsze rejs stylizowanym na stary statkiem, plażowanie, wycieczki na medinę (targowisko), do muzeów i na występy mniej, lub bardziej folklorystyczne organizowane przez hotel.
Ludzie z żyłką odkrywców nowych kultur mogą pojechać na wycieczkę na Saharę, do Kartaginy i innych interesujących miejsc. Tunezja jest krajem bezpiecznym i otwartym na turystów, tzn na ich walutę, ale to w sumie to samo ;) Można więc nie tylko korzystać ze zorganizowanych wycieczek ale i samemu coś wykombinować.

Marina w P.E.K Sousse jest bardzo popularnym miastem turystycznym. Wzdłuż plaży ciągną się w nim niezliczone hotele, a po przeciwnej stronie ulicy kuszą rozliczne atrakcje. Nie będę o nich pisać, bo my w ciągu tego tygodnia pojechaliśmy przywoicie się wyleniuchować, nie korzystaliśmy ani z centrum odchudzania, ani z kręgielni, ani niczego innego w tym stylu.

Muzeum archeologiczne
w Sousse Niestety tydzień to także trochę zbyt mało jak dla nas aby poświęcać dwa dni na wycieczkę na Saharę, zwłaszcza, że wycieczka odbywa się autokarem, a my tych mieliśmy już dość. Pozostałe wycieczki zaczynały się o takich godzinach jak 6 rano, co dla nas odpadało, bo wstawanie o takiej porze jest dla nas sprzeczne z ideą wypoczynku.
Byliśmy za to w muzeum archeologicznym; dla osób które interesują się bogatą spuścizną grecko-rzymsko-wczesnochrześcijańską jest to obowiązkowy punkt programu. Odwiedziliśmy wspomniany Port El Kantaoui, gdzie podobno warto było zobaczyć grające fontanny... Kwestia gustu, nam bardziej spodobała się marina, a rozśmieszyło wesołe miasteczko :)

Nie wyobrażam sobie
ciągnięcia z Tunezji dywanu,
ale widać mają one wzięcie,
skoro jest podaż. Wybraliśmy się też na wspomnianą już medinę kupić kilka rzeczy potrzebnych (z rozpędu nie zabrałam klapków) i kilka pamiątek. O targowaniu już zapewne wiesz, że
tam, gdzie ceny nie są wystawione targujemy się zawsze, tam gdzie ceny widać, raczej nie, choć to nie jest regułą, bo na lotnisku dostalismy 30% niższą cenę niż wypisano na metce.
Dla człowieka z naszego kręgu kulturowego samo targowanie się może nie być aż takim szokiem, zwłaszcza jeśli ktoś pamięta opowieści babć o starych targowiskach, zaskoczeniem może

Budowa... być jedynie stopień w jakim ceny wywoławcze mogą różnić się od ostatecznych. Trzeba mieć dobry humor, albo mocne nerwy i można sporo wytargować. Radzę uważać na zapewnienia typu: tylko 2 dinary! Bo to oczywiście nigdy nie dotyczy towaru wskazywanego... No i
warto odwiedzić sklepiki z ustalonymi cenami żeby mieć jakieś pojęcie o tym jakie ceny nie są idiotyczne, tzn. to co tam zobaczymy oscyluje wokół 30-70% ceny jaką możemy wytargować na medinie.
Jeszcze większym szokiem, no przynajmniej dla nas, były wtargnięcia w naszą sferę prywatną przez... dotyk. Kultury nieco na południe od Polski nie stronią od dotykania rozmówców, dla nas było to nieco drażniące, ale cóż...
Spacerowaliśmy także tam gdzie turystów mniej. Nieporządek był pierwszą rzeczą jaka rzuciła sie w oczy. Jakieś wpół rozpoczęte budowy z rozsypanymi na ulicy materiałami budowlanymi, nastolatki wyrzucające opakowania po kasetach ot tak na chodnik, gdzieniegdzie kwitnące odpady spożywcze w rynsztokach... Pozostawię bez komentarza
Garść porad

Tunezja jest krajem
bezpiecznym - Tunezja w październiku jest miejscem wyjątkowo przyjemnym. Jest bardzo ciepło, czasem gorąco, ale w granicach jak najbardziej do wytrzymania dla ludzi z klimatu umiarkowanego. Słońce może sparzyć, więc trzeba koniecznie zabrać ze sobą olejek do opalania, zwłaszcza, że na miejscu płaci się za niego jak za sztabki złota.
- Wspominałam już tym, ale okulary i czapka, albo chustka przydadzą się bardziej niż się może wydawać. Zwłaszcza łazikom miastowym - białe budynki odbijają słońce w stopniu wystarczającym żeby spowodować udar po całodziennym spacerze.
- Dobrze jest też mieć jakiś wygodny i bezpieczny sposób noszenia przy sobie gotówki, bo inaczej wyjście na zatłoczony markecik może się skończyć niemiłym rozczarowaniem.
- Warto korzystać z taksówek, bo są tanie i przyjemnie w porównaniu z dorożkami (te drugie nie chronią przed upałem, a koniki mocno... pachną), ale zanim wsiądziesz zapytaj o cenę. Po godzinie 21. ceny wzrastaja o 50%.
- Dla nas to w sumie było logiczne, ale niektórzy współtowarzysze wakacji zapomnieli, że wracają do zimnego kraju. Zderzenie z 11oC w szortach i podkoszulku nie dla wszystkich bywa łatwe ;)
- Tunezja jest krajem islamskim i chociaż jest ona wyjątkowo otwarta, bądźmy miłymi gośćmi, nie lekceważmy tego ważnego aspektu życia w tym kraju. My trafiliśmy na Ramadan - musielismy sie liczyć z tym, że po zachodzie słońca wszyscy biegli sie pomodlić i coś zjeść :)
- W tej byłej kolonii językami urzędowymi są arabski i francuski, jeśli uczyłeś/aś się w szkole tego drugiego, warto go odświeżyć. Mimo, że bez problemu dogadasz się tam po angielsku, niemiecku a czasem po rosyjsku, znajomość francuskiego zaskarbi Ci sympatię :)

Lampki, ceramika,
tunezyjskie cacka... - Walutą tunezyjską jest dinar (DT), drobną jednostką jest milim (M) i tu uwaga: 1DT = 1000M, ceny są często podawane w formacie: 3.500 co znaczy 3,5 dinara. Dinarów nie wolno w dużych ilościach przewozić przez granicę, wwozimy np. dolary wymieniamy na miejscu i przed wyjazdem wymieniamy ponownie w drugą stronę. Co ciekawe, kurs dinara jest wszędzie taki sam (kantory, hotele, lotniska) bo ustalany przez państwo, nie trzeba więc biegać z walutą po mieście w poszukiwaniu lepszej wymiany.
- W aptekach widzieliśmy wszystkie popularne leki, ale ceny nie były zbyt ciekawe, poza tym apteki są częste, ale nie aż tak jak w Polsce, czyli warto zabrać podstawowe leki z kraju.
- Kartki pocztowe idą do Polski strasznie długo... Wyślij od razu na początku wyjazdu, ale jeśli Twój wyjazd będzie trwał tydzień i tak będziesz w Kraju przed pocztówką ;)
- Warto zatrzymywać paragony - gdybyśmy nie mieli tego za sejf nie dostalibyśmy zwrotu depozytu, podobnie jest z wymianą niewydanych dinarów.
Kilka informacji praktycznych
- Gniazdka elektryczne w hotelach są prawie zawsze takie same jak w Polsce, a napięcie w nich wynosi 220V
- Czas w tunezji to CET, latem przesunięty w stosunku do Polski o jedna godzine do przodu.

Przyportowe sklepiki nocą - Piwo kosztowało nas 2.5 - 3 dinary
- Wino 9-12 lub wiecej za lepsze
- znaczek pocztowy do Polski 600 milimów
- Ceny wody mineralnej różniły sie w zależności od miejsca zakupu i pogody (cieplej = droższa), ale nie przekraczały 1 dinara.
Uzupełnienie nt. pogody
Noa_211 była w Tunezji w rok po mnie. Napisała:
„Właśnie wróciłam z okolic Nabeul i Hammametu. Tunezja powitała mnie piękna pogodą 12.10, ale wieczory były już chłodne. Kolejne 3-4 dni padał deszcz (straszne ulewy), wiało i były burze (bardziej żywiołowe niż w Polsce), ale drugi tydzień słoneczko przepięknie świeciło i było naprawdę gorąco.”
Noa! Dziękuję za informację!
Linki
Informacje o Tunezji w wikipedii portal Tunezja.pl Katalog hoteli w Tunezji wraz z opiniami ludzi, którzy je odwiedzili